KRZYŻACY
Henryk Sienkiewicz
Krzyżacy
Nie chcę nic ujmować książkom Henryka Sienkeiwicza, ale już pobieżna analiza niektórych z nich wykazuje daleko idącą tendencyjność. Pół biedy jeśli weżniemy do reki któryś z tomów Trylogii, ale zatrzymajmy się na chwilę na Krzyżakach. Świat odmalowany jest tu w barwach skrajnie kontrastujących, właściwie jest czarno-biały. Wszyscy polscy rycerze to ludzie szlachetni i pełni honoru. Nie ma wśród nich zdrajców, ani takich, którzy szukają własnych korzyści. Opisy wskazują jednak, iż jest to gromada niezwykle silnych facetów. Książka jest pełna opisów siły polskiego rycerstwa. Wielki miecz dwuręczny, którym przeciętny Krzyżak ledwo macha, dla naszego rycerza stanowi wykałaczkę. Może go bez trudu ująć jedną ręką i gromić przeważające siły wroga.
W kontekście odmalowanym w książce Sienkiewicza, można pokusić się o paradoksalne wnioski. Tak naprawdę pod Grunwaldem nie doszło do niczego wielkiego. Biliśmy wszakże słabszych i zdegenerowanych wrogów. Jeśli dodać jeszcze fakt, iż polsko-litewskie wojska miały nieznaczną przewagę liczebną, to wychodzi na to, że trzeba nam się wstydzić tej bitwy. Cóż bowiem szlachetnego w biciu słabszych? Skoro nasze rycerstwo było takie wzorowe, to jakim cudem zakon krzyżacki obrósł w taką protegę? Celowo posłużyłem się tutaj ironią. Zapewne książki Sienkiewicza mają swoją wartość literacką i patriotyczną. Nie traktujmy ich jednak jak podręczników do historii.