Wpisy z kategorii 'Książki'

Wszystko czerwone

Chmielewska Joanna

Wszystko czerwone

 

Recenzja:

Dorobek literacki Joanny Chmieleweskiej jest znaczny, a połączenie kryminału z satyrą w jej wykonaniu zmusza czytelników do sięgania po kolejne powieści jej autorstwa. Temu urokowi również ja nie mogłem się oprzeć. Stąd kolejna recenzja książki tej pisarki.

Tytuł książki Wszystko czerwone donosi się do dość dowolnego tłumaczenia, jakiego dokonała Joanna. Chodziło o nazwę miasteczka w Danii, w którym rozgrywają się opisywane wydarzenia. Tłumaczenie to okazało się bardzo nieszczęśliwe. Już na wieczornej imprezie, na której znalazło się wielu gości, dokonano pierwszego morderstwa. Potem trup ścielił się gęsto… no może nie całkiem trup, ale to wyjaśni się w trakcie lektury. Pani domu – Alicja, podchodzi dość nonszalancko do faktu, iż ktoś usiłuje ją zamordować. Przez karty powieści przewija się mnóstwo osób, bardziej lub mniej sympatycznych. Uczynna narratorka postara się odpowiednio nastawić do nich czytelnika. Swoistym fenomenem lingwistycznym jest sympatyczny policjant duński, który mówi po polsku, albo raczej czymś co w jego mniemaniu język polski przypomina.

Jak zawsze u Chmielewskiej obrót akcji i perypetie bohaterów powinny przerażać, ale zamiast tego ma się wrażenie dobrej zabawy. Polecam tę książkę głównie ze względu na sporą dawkę dobrego humoru jaką zawiera.

 

 

Stefan Benke

Pierwszy człowiek

Albert Camus

Pierwszy człowiek

 

Recenzja:

Albert Camus był jednym z czołowych pisarzy ubiegłego stulecia. Jego myśl filozoficzna odcisnęła swoje piętno zarówno na kulturze, jaki i na powszechnym sposobie postrzegania świata.

Pierwszy człowiek jest książką, o której brak informacji w wielu biografiach autora. Wynika to z faktu, iż jest to powieść niedokończona. Właściwie należałoby mówić nie tyle o powieści, co raczej o szkicu literackim, zbiorze myśli nie do końca poukładanych. Z notatek pisarza można wnioskować, iż miała to być swoista kontynuacja Obcego. Także w tej książce bohater jest zagubiony i nie potrafi odnaleźć się w społeczeństwie. Żyje życiem absurdalnym, które obleczono w pozory sensu. Stara się czerpać prostą przyjemność z takiej egzystencji, jednak towarzysząca mu nieustannie refleksja, zakłóca jego spokój. Krytycy zwracają uwagę na zbieżność nazwisk bohaterów obu tych powieści. Nie ma tu jednak tej ostrości, jaka cechowała narrację Obcego. Trudno orzec jaki kształt ostatecznie przybrałby Pierwszy człowiek, gdyby Camusowi dane było go dokończyć.

Jest to książka przede wszystkim dla miłośników twórczości Alberta Camusa, dla tych, którzy pragną przeczytać wszystko co napisał, nawet jeśli brak temu ostatecznych szlifów. Dodatkowym atutem książki jest wspaniale, jak zwykle, tłumaczenie Joanny Guze.

 

 

Stefan Benke

Lesio

Chmielewska Joanna

Lesio

 

Recenzja:

Podobno Joanna Chmielewska, znana autorka powieści kryminalnych, jest przedstawicielką tzw. literatury kobiecej. Teza ta została ukuta przez jakiegoś dziennikarza, którzy poprzez podobne generalizacje, stara się wykazać znajomością literatury. Mimo, że jestem mężczyzną, chętnie sięgam po powieści tej pisarki. Dlatego powyższa generalizacja wydaje mi się mocno naciągana i krzywdząca.

Lesio byłby bardzo sympatycznym człowiekiem, gdyby nie fakt, że zarówno dla otoczenia, a czasem nawet dla czytelnika jest bardzo denerwujący. Bohater ma duszę artysty, w której nie zostało już wiele miejsca na rozsądek. Wszystko komplikuje się, gdy Lesio postanawia zamordować personalną – panią Matyldę. Czym mu zawiniła? Tym, że każdego rana podtyka strapionemu (i nie ma co ukrywać spóźnionemu do pracy) Lesiowi, książkę spóźnień. Ta humorystyczna powieść składa się z trzech części. Próby zabójstwa personalnej zostały opisane w pierwszej. W drugiej Lesio wraz z przyjaciółmi planuje… napad na pociąg, a w trzeciej mamy przygodę niemal jak z książki o Panu Samochodziku.

Muszę przyznać, że lekturę musiałem ciągle przerywać, by pohamować wybuchy śmiechu. Joanna Chmielewska pozostaje ciągle nie tylko mistrzynią polskiego kryminału, ale także humoru. Zastanawia mnie tylko jedno… Skąd Lesio wziął tak łagodną i wyrozumiałą żonę. Takie kobiety nie trafiają się nawet w literaturze!

 

Stefan Benke

Ostatnia bitwa templariusza

Perez-Reverte Arturo

Ostatnia bitwa templariusza

 

Recenzja:

Kilkakrotnie już wspominany tutaj Arturo Perez-Reverte to pisarz i reporter, obecnie znajdujący się na emeryturze i raz w tygodniu bulwersujący Hiszpanów swoimi felietonami.

Perez-Reverte nie żywi nadmiernej sympatii do kościoła katolickiego. Ta doza antypatii przebrzmiewa w wielu jego książkach. Nie brakuje jej też w Ostatniej bitwie templariusza. Bohater powieści jest jednak przede wszystkim człowiekiem, a dopiero potem księdzem i to dość nietypowym. To raczej Jams Bond w sutannie – agent watykańskiego wydziału. Wprawdzie nie dysponuje żadnymi gadżetami, a jego przeżycia są nieco mniej sensacyjne, ale niewiele w nim z tradycyjnego duchownego. Jeśli zaś chodzi o piękne kobiety to… tego nie będę zdradzał przed czasem! Jego zupełnym przeciwieństwem jest stary proboszcz kościoła Matki Boskiej Płaczącej – kościoła, który podobno sam zabija ludzi, a przy okazji jest zawadą dla pewnego bankiera. Wszystko zaś zaczęło się od hakera, który włamał się do komputera samego Ojca Świętego.

Przy lekturze tej książki od razu nasuwa się skojarzenie z twórczością Dana Browna. W przeciwieństwie do niego Perez-Reverte nie popełnił tak banalnych błędów i nie powypisywał totalnych bzdur. W zasadzie nie udało mi się go złapać na żadnej nieścisłości, a mimo to książkę czyta się bardzo dobrze. Proponuję zatem, zamiast czytać niedouczonego amerykańskiego gryzipiórka, którym nie wiadomo dlaczego wszyscy się zachwycają, sięgnąć po naprawdę dobrą literaturę do jakiej zalicza się Ostatnia bitwa templariusza.

 

 

Stefan Benke

A w Madrycie nadal znakomicie

Perez-Reverte Arturo

A w Madrycie nadal znakomicie

 

Recenzja:

Arturo Perez-Reverte jest pisarzem hiszpańskojęzycznym. Przez wiele lat pracował jako reporter. Największą sławę przyniosła mu seria książek o kapitanie Alatriste – żołnierzu i najemniku. Kilka jego powieści sfilmowano, jednak te ekranizacje nie znalazły uznania w oczach autora.

Książka A w Madrycie nadal znakomicie to zbiór felietonów napisanych w takim tonie, jakiego próżno szukać w naszej polskiej prasie. No może znalazłoby się coś podobnego w niektórych brukowcach pretendujących do satyrycznej krytyki życia politycznego i społecznego, ale na pewno ich styl literacki nie może się równać z Perezem-Reverte. Trudno mi się wypowiadać jednoznacznie, bo tego typu gazet nie czytam. Wiem jedno. Żaden z naszych znanych pisarzy lub krytyków nie poważyłby się na coś podobnego. Tymczasem Arturo Perez-Reverte, pisarz o światowej sławie, nie boi się krytykować zastanej rzeczywistości. Nie boi się nazywać polityków kretynami, a palantów palantami (Określenia autora, nie moje. Zaznaczam to wyraźnie, gdyż sam też piszę w Polsce!). Nie waha się nawet używać wulgaryzmów. Wiele z opisanych przypadków można śmiało odnieść także do naszego kraju. Czasem wystarczyłoby zmienić tylko nazwiska. Oto zbiór krótkich utworów człowieka niepokornego i niepoprawnego politycznie.

Mogę śmiało polecić te felietony każdemu, kto nie boi się konfrontacji rzeczywistością i nazywania głupoty – głupotą, zamiast dorabiania do niej ideologii. Jedynym mankamentem jest czasami nadmierna zawiłość stylu. Chwilami nie wiadomo co autor krytykuje, a co pochwala. Czy to może wina tłumaczenia, czy też odmienności kultur, tego już nie wiem i pozostawiam ocenie czytelników.

 

 

Stefan Benke

Nawiedzony dom

Chmielewska Joanna

Nawiedzony dom

 

Recenzja:

Znana autorka powieści kryminalnych, książek dla dzieci oraz dzieł autobiograficznych - Joanna Chmielewska – tak naprawdę nazywa się Irena Kuhn i debiutowała w 1964r. książką Klin. Jej dzieła doczekały się przekładów na inne języki (zwłaszcza rosyjski) oraz adaptacji filmowych i teatralnych.

Muszę przyznać, że padłem ofiarą pewnej pomyłki. Sugerując się treścią wcześniej przeczytanych książek Joanny Chmielewskiej, sięgnąłem po Nawiedzony dom. Oczekiwałem kolejnej powieści kryminalnej. Faktycznie jest to książka kryminalna, ale… dla dzieci. Szybko zorientowałem się, że to nie do końca to, czego oczekiwałam, lecz skoro już zacząłem lekturę, to postanowiłem ją dokończyć. Mimo tego, że jest to literatura dziecięca, czytelnik zetknie się aż z dwoma kryminalnymi aferami. Wprawdzie ze względów pedagogicznych tym razem obeszło się bez trupów, ale i tak perypetie Janeczki, Pawełka i genialnego psa Chabra są wystarczająco zajmujące.

Zapewne gdybym wiedział od początku, że jest to powieść dla dzieci, nie zacząłbym jej czytać. Tym razem niewiedza wyszła mi na dobre, bo książka mimo wszystko okazała się ciekawa. Mogę ją polecić nie tylko najmłodszym czytelnikom.

 

Stefan Benke

Bez śladu

Harlan Coben

Bez śladu

 

Recenzja:

Harlan Coben zalicza się do czołówki współczesnych autorów powieści kryminalnych. Zaskakującą cechą jego prozy jest to, iż potrafi dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, a jednocześnie pisać w sposób inteligentny.

Ci pośród czytelników, którzy czytali wcześniejsze powieści o przygodach Myrona Bolitara, będą zapewne zdziwieni, bo oto agent sportowy i detektyw amator wraca do czynnej gry w koszykówkę. W dodatku chodzi tu o grę zawodową. Czy jednak trzydziestodwuletni kontuzjowany niegdyś Myron może po dziesięciu latach osiągnąć sportowy sukces? Wszyscy wiedzą, że nie. Zresztą nie o grę w koszykówkę tak naprawdę chodzi. To tylko kamuflaż. W rzeczywistości Myron ma odnaleźć swego dawnego rywala Grega Downinga. Po to został wynajęty. Nie wie jeszcze ile będzie go to kosztowało. Będzie bowiem musiał się zmierzyć z demonami z własnej przeszłości. Nawet najwięksi twardziele czasem płaczą.

Kto wcześniej zetknął się z twórczością Cobena, temu książki Bez śladu zachwalać nie trzeba. Jak zwykle, znajdzie tu typowe dla tego autora poczucie humoru, nieco nostalgii za tym co minione oraz stary dobry czarny kryminał, tyle, że w nowoczesnej oprawie. Mimo, iż jest to przede wszystkim kryminał, można też dostrzec w powieści subtelną krytykę stosunków społecznych.

 

Stefan Benke

Rękopis znaleziony w Saragossie

Jan Potocki

Rękopis znaleziony w Saragossie

  

Recenzja:

Jan Potocki wywodził się ze znanej polskiej rodziny magnackiej. Był trochę naukowcem, a trochę awanturnikiem i podróżnikiem. Interesował się historią, etnografią i lingwistyką. Jako pierwszy prowadził badania archeologiczne nad słowiańszczyzną. Lepiej niż językiem polskim, władał francuskim. To właśnie w tym języku powstały wszystkie jego dzieła. Większość z nich zapomniano, jednak Rękopis znaleziony w Saragossie na stałe wszedł do kanonu literatury polskiej, mimo, iż jest tłumaczeniem z języka francuskiego.

Trudno jednoznacznie określić, czym jest Rękopis… Nie jest to powieść grozy, choć momentami może się tak wydawać. Nie jest to też powieść obyczajowa, choć i takie mniemanie może w pewnych momentach powziąć czytelnik. Znajdzie się w niej zarówno elementy historyczne, jaki i baśniowe. Całość jest utkana z mnóstwa opowieści, które tworzą razem barwną mozaikę lub jak kto woli – arras literacki. Krytycy literatury nazywają to układem szkatułkowym.

Zawsze, gdy zabieram się do lektury jakiegoś głośnego dzieła, zastanawiam się, czy książka jest warta swojej sławy. Niewątpliwie w tym przypadku można śmiało stwierdzić: tak! Przystępując do lektury nie należy się sugerować ekranizacją Wojciecha Hasa. Film jest niewątpliwie arcydziełem, ale oddaje zaledwie część bogactwa powieści i z oczywistych względów, wiele zostało w nim pominięte. Reżyser nie dysponował jeszcze pełną wersją powieści, która ostatecznie została zrekonstruowana dopiero w 1989r. Wcześniejsze wersje wydane w języku polskim były znacznie ocenzurowane przez tłumaczy.

 

 

Stefan Benke

Florencja córka Diabła

Chmielewska Joanna

Florencja córka Diabła

 

Recenzja:

Joanna Chmielewska pisze już od pół wieku i w tym czasie zebrała pokaźny dorobek literacki. Jej główną domeną są powieści kryminalne, których narratorką jest nieodmiennie… Joanna. Jest też najchętniej czytaną pisarką zagraniczną w Rosji, gdzie nawet ekranizuje się jej dzieła.

Już sam tytuł książki: Florencja córka Diabła, może nasuwać przeróżne skojarzenia. Nie zdradzając zbyt wiele, mogę zapewnić, że ów Diabeł to… koń, a nie przedstawiciel piekieł. Jeśli wierzyć teologom, diabeł – istota duchowa – córki mieć nie może. Natomiast u ogiera jest to rzecz normalna. Chyba, że wszystko rozgrywa się w powieści Joanny Chmielewskiej. Wówczas może się bardzo skomplikować. W tym wszystkim mamy też rosyjską mafię i kulisy wyścigów konnych. Podobnie jak we wszystkich książkach pisarki, perełkę stanowią jedyne w swoim rodzaju dialogi i rozmyślania narratorki.

Jedyną niedogodnością, jaka pojawiła się w czasie lektury tej książki, był specyficzny język używany w gronie ludzi zajmujących się wyścigami konnymi. Przyznam, że nie byłem w stanie się w tym połapać. Jednak to nie przeszkadza w delektowaniu się poczuciem humoru autorki oraz rozplątywaniem wspólnie z bohaterami, pozornie prostej intrygi.

 

 

Stefan Benke

Kariera Nikodema Dyzmy

Tadeusz Dołęga-Mostowicz

Kariera Nikodema Dyzmy

 

Recenzja:

Tadeusz Dołęga_Mostowicz tworzył w okresie międzywojennym. Był zarówno felietonistą jak i pisarzem. Swego czasu jego powieści cieszyły się dużym powodzeniem. Większość z nich została sfilmowana.

Historia kołem się toczy i oto mamy wiele podobnych zjawisk społecznych, jak w przedwojennej Polsce. Dzięki temu powieść Kariera Nikodema Dyzmy nabiera na nowo aktualności. Kto ze współczesnych bezrobotnych nie marzyłby o takiej karierze, jaka stała się udziałem Dyzmy? Nikomu nieznany, wyrzucany z różnych miejsc pracy, nie miał za sobą ani atutów dobrego urodzenia, ani też wykształcenia lub ponadprzeciętnej inteligencji. Jedynie przypadek i arogancja sprawiły, że wspiął się szybko do najwyższych godności w państwie. Jedyną osobą, która nie dała się nabrać był… wariat. Czy nie przypomina to trochę baśni Andersena Nowe szaty cesarza?

Stosunkowo niedawno miałem okazję wysłuchać wersji audio tej książki. Wcześniej, rzecz jasna, często stykałem się w literaturze i w życiu z różnymi aluzjami do tej powieści. Powstały przecież dwie ekranizacje. Niezależnie od tego, czy będzie się słuchało, czy też czytało Karierę… warto się zdystansować od wszystkich recenzji i wypowiedzi na jej temat. Proponuję potraktować ją jako coś zupełnie nowego i nieznanego. Tylko wówczas będzie można w pełni docenić fenomen twórczy autora i ciągle aktualne przesłanie tego dzieła.

 

 

Stefan Benke

Następna strona »